sobota, 21 kwietnia 2012
Zmarła babcia
Tak bardzo mi przykro, że zmarła sama. W szpitalu. W środę ją zabrali, dziś zmarła.
Nie mogę znieść tego, że była sama, w obcym miejscu.
Babciu, już Ci lepiej, prawda?...
20:20, w-swiecie-gluchych
Link
sobota, 21 stycznia 2012
Dzień babci.
Babcia jest ostatnią w rodzinie. 2 dziadków, i 2 babcie już nie mam (wliczam siostrę babci).
Według lekarza, zdrowa jak koń. Inna sprawa jest z jej głową. Nie kontaktuje, mamrocze po swojemu. Jest bezradna jak niemowlę. Już mój roczny synek ją prześciga.
Tata się nią opiekuje. Za 3 dni skończy 84 lata.
Dobrego!
12:31, w-swiecie-gluchych
Link
czwartek, 21 stycznia 2010
Skreloza nie boli. Ale co z pęcherzem?
Wczoraj przed 19 poszłam do łazienki przygotować kąpiel dla Małej. Jak zwykle, zamknęłam drzwi łazienki, żeby Babcia nie kręciła mi się pod nogami.
Jednak - mrugnęło światło. A jako że byłam wyjątkowo sama w domu (Taty i R. nie było), wiedziałam, że to Babcia. OK, od razu wychodzę. Babci już nie ma. Wchodzę do jej pokoju, i taki oto dialog:
- Babciu, łazienka wolna
- Nie trzeba, już sikałam
- Co takiego? Przecież ja tam byłam przed chwilą
- Wiem, ja sikałam przez chwilkę i już wróciłam
- Sądzę, że nie sikałaś wcale. Wejdź do łazienki i zrób to.
- Tak? Muszę? Ehh..
I poszła do łazienki. Hmm??
12:49, w-swiecie-gluchych
Link
poniedziałek, 03 sierpnia 2009
Nie widziałam, nie słyszałam
babci już tak dawno.. mimo, że mieszka w pokoju obok.
od porodu Dzidzi w sumie widziałam ją przelotnie 3 razy.
a urodziłam już miesiąc temu x;)
Tylko jedną akcję rozkręciła znowu, i Tata megawkurw miał.
Otóż to, posadził Babcię na ławce przed domem.
I zerkał co jakiś czas przez okno.
W tym czasie, ja wyszłam sobie na spacer z Dzidzią w wózku. Wracając, wysłałam Tacie sms, żeby zszedł (windy nie mamy, i facet musi wnieść wózek do mieszkania schodami).
Podchodzę do drzwi, i nie ma Taty. Pojawił się po chwili wkurwiony, że znowu Babcia zniknęła bez słowa, i obleciał okolicę, żeby ją znaleźć.
Bez skutku.
No ale ja wzywam, więc przyszedł i hej, wnosimy.
Uff, wózek już w mieszkaniu. A Tata patrzy, i co? Babcia była w pokoju! Wróciła się. Cud? Na dole otwarte? W mieszkaniu otwarte? Bo kluczy już nie ma... hę?
16:43, w-swiecie-gluchych
Link
wtorek, 05 maja 2009
Ciepło jest, więc...
w czasie remontu, jaki mamy u siebie, Tata wyprowadza Babcię na dwór i sadza na ławce pod domem. Nie pozwala jej mieć swoich kluczy, a my blokujemy mieszkanie na dolny zamek. Trzykrotnie bowiem już zdarzyła się sytuacja, że rano drzwi na górny zamek były otwarte. Gdy my spaliśmy, Babcia próbowała się wydostać z mieszkania! Toteż trzeba bardzo kontrolować te drzwi, co jest czasem męczące, bo my też ludzie, i możemy zapomnieć zamknąć mieszkanie... No więc, ciepło jest, to Tata ją wyprowadza, i Ona siedzi na ławce. Nie pozwala jej ruszyć się dalej, bowiem kilkakrotnie podczas wspólnego spaceru przekonywał się, że Ona nie wie, gdzie w ogóle mieszka, jak tylko zniknie nasz budynek z jej oczu. Przeprowadził test - pokazał, że tam jest jej dom (w zupełnie inną stronę), a Ona tam od razu poleciała... A mnie to wyprowadzanie na dwór Babci kojarzy się po prostu z wypuszczaniem psa, żeby się wysikał x:/
06:55, w-swiecie-gluchych
Link
TV cz. 2.
Parę tygodni temu strąciła (nie wiem, jakim cudem) tv na podłogę. Pewnie miał niestabilne podłoże. Faktem jest, że rozwaliła go. A potem przenosiny do mniejszego pokoju. A ja sobie myślę - strasznie będzie się nudzić, jak nie czyta niczego, i będzie siedzieć w mniejszym pokoju, wreszcie wymiecionym ze zbędnych gratów i 1000 płaszczy w szafie. Toteż Jacek przywiózł jej swój, i ma co robić... Ale... Wczoraj: b: - Ola, jakiś bandyta jest w domu! j: - Co? znowu chodzi Ci o film? b: - Nie, on chodzi po mieszkaniu! j: (wchodzę do jej pokoju i rozglądam się) b: - Tak, był tutaj! j: - Powiedz mi, czy widziałaś go w telewizorze? b: - Nie wiem, o czym mówisz, sprawdź w łazience i w dużym pokoju j: - Babciu, wszystko jest pozamykane, ja siedzę obok i mam oko na wszystko, nikogo nie ma! b: - yyyh... mam nadzieję (mina powtąpiewająca)
06:51, w-swiecie-gluchych
Link
czwartek, 26 marca 2009
Czy Ona udaje?
Czy tylko ma po prostu dobre i złe dni?... R. ciągle mówi, że Babcia udaje, że nie pamięta, że nie wie, itd... Znowu mnie wkurzyła w poniedziałek, i do dziś nie odzywam się do niej, a gdy woła mnie, mijam bez słowa. Co się stało? Akcja 1. Miałam zrobić na obiad frytki z kurczakiem z grilla. Nastawiłam piekarnik i wysypałam frytki do blach. A do patelni położyłam masło, żeby odgrzać ten kurczak. Poszłam do pokoju, żeby poczekać aż się nagrzeje piekarnik. Po paru minutach idę do kuchni i co widzę? Babcię, która wybiera frytki z blachy (która stała na wyłączonym palniku) i WKŁADA DO KIESZENI. Podeszłam do niej gwałtownie i zamigałam jeszcze bardziej gwałtownie: J: CO TY TAM MASZ?? B: <z drżącym uśmiechem> Co? J: <wskazując na kieszeń Babci> CO TY TAM WŁOŻYŁAŚ? B: Nic J: WYJMIJ TO NATYCHMIAST! B: <wyjmuje 3 sztuki mrożonych frytek> J: KRADNIESZ? PODKRADASZ NIESWOJE JEDZENIE?!?! I DLATEGO PODEJRZEWASZ NAS, ŻE MY TEŻ KRADNIEMY I DLATEGO CHOWASZ ŻARCIE W POKOKJU?!?! B: <mina typu: A o co chodzi?> Ja tylko chciałam lód J: CO TY GADASZ? KRADNIESZ! KRADNIESZ!!! WYNOCHA Z KUCHNI!!!! B: Przepraszam <wciąż z tym drżącym uśmiechem> powolutku wychodziła z kuchni, i wchodziła do swojego pokoju. Ja nie zdzierzyłam i WEPCHNĘŁAM Babcię do pokoju i zatrzasnęłam drzwiami. R. to usłyszał, i podszedł do mnie, pytając co się stało. Zrelacjonowałam tą sytuację, jeszcze wkurwiona, i wsadziłam frytki do piekarnika. Zaczęłam smażyć ten kurczak, gdy Rysiek nadal rozmawiał z Babcią. Po kilku minutach było wszystko gotowe, wzięłam, nałożyłam sobie i Rysiowi - BABCI NIC WIĘCEJ NIE BĘDĘ DAWAĆ! Akcja 2. Po dniu, czy dwóch, R. mówi, że gadał teraz z Babcią. Pytała, czy ja jestem w domu, i czy jestem nadal zła. Jak potwierdził, powiedziała coś w tym stylu, że to dziwne, bo przecież rozmawiałyśmy miło, i ja JEJ TO ZAPROPONOWAŁAM (czy nawet DAŁAM), dlatego sobie wzięła. Wniosek? Pamięta o sytuacjach sprzed kilku dni I potrafi KŁAMAĆ! R. mówi, że pewnie kłamie zawsze... Będę na nią uważać i tyle.
niedziela, 08 marca 2009
MegaWkurw
Gdzieś tydzień temu byłam najbardziej wkurwioną osobą na świecie. Plułam sobie w brodę i zastanawiałam - ile razy doszło do tej NAJPASKUDNIEJSZEJ sytuacij na świecie? Tak byłam wkurwiona, że jak R. mnie przytulał, powiedział "Ola, uspokój się, aż czuć, jak łomocze Twoje serce"... A co się stało? Pamiętacie, zrobiliśmy porządki, żeby babcia nie grzebała w naszych rzeczach. Wrzuciliśmy jej rzeczy do szafy w przedpokoju, gdzie ma dostęp. Nasze zamknięte w pokoju. W łazience R. nie chce kłaść swojej szczoteczki do zębów. Mówi, że nie chce, żeby kot tam dotykał. Ja nie miałam takich zastrzeżeń. Nawet pastę do zębów chowamy do kosmetyczki, a ją do szafy. Zawsze powtarzał "Jak babcia jest DŁUUUGO w łazience, to GRZEBIE TAM!" Uśmiechałam się i kiwałam głową. A tu nadszedł ten moment MegaWkurwa... Siedzę sobie w pokoju i czytam. Przychodzi R. i siada na brzeżku fotela. Dialog mniej więcej R: Ola, wiesz co... J: No? x:) R: Pamiętasz, jak mówiłem, że Babcia grzebie w łazience... J: No, pewnie R: Słuchaj, zajrzałem tam, bo drzwi uchylone J: No szybko szybko R: Tak, babcia tam jest... Czy wiesz, co ona robi z Twoją szczoteczką? J: <spinam się wewnętrznie> Moją? (malutką, kolorową, DZIECINNĄ! z nadrukiem postaci rysunkowych) <wyobrażam sobie, że czyści podłogę czy listwy> R: Tak.. <twarsz wyrażającą głęboką niewiarę w to, co zobaczył> Ona wzięła Twoją szczoteczkę, wyjęła właśne zęby i ... czyściła nią wnętrze protezy.. J: CO? CO? CO? W tej chwili? MOJĄ SZCZOTECZKĄ? R: Przysięgam, idź sama i zobacz, że szczoteczka będzie mokra J: <zrywam się z łóżka i lecę do łazienki. Tam Babcia nadal jest, zamknęła drzwi do łazienki ale nie na klucz> Dialog: J: CO TY ZROBIŁAŚ Z MOJĄ SZCZOTECZKĄ?!?! B: Co? J: <biorę do ręki moją szczoteczkę z kubka na wannie - MOKRA!> CO TY ZROBIŁAŚ Z TĄ SZCZOTECZKĄ! B: A co? To moje! J: TAK?! TWOJE!??!?! TAKA KOLOROWA DLA DZIECI JEST TWOJA?!?!!?! TY NIE MASZ WŁASNEJ, I PEWNIE NIE MYŁAŚ ZĘBÓW OD 100 lat!!! B: Co?... <dezorientacja> J: TY CZYŚCIŁAŚ MOJĄ SZCZOTECZKĄ SWOJE ZDECHŁE ZĘBY!!! JAKIM PRAWEM!!!!! B: Ja nie czyściłam, nieprawdą, co mi tu zarzucasz J: PATRZ <mega mega mega, nawet jak piszę, to się WKURWIAM> - MOKRA SZCZOTECZKA!!! <rzucam nią o umywalkę> JAK MOŻESZ UŻYWAĆ NIESWOICH RZECZY!!! DO TAK WSTRĘTNYCH CZYNNOŚCI!!! NIGDY WIĘCEJ NIE POZWOLĘ NA POWTÓRZENIE TAKIEJ SYTUACJI!!! B: <Zdziwiona i lekko zraniona> Wyleciałam z łazienki i pobiegłam do pokoju. Tam miałam ten łomot serca.. Efekt? Następnego dnia rano zabrałam WSZYŚCIUTKIE (nawet proszki i płyny do prania, szampony...) nasze rzeczy, i dbamy, aby powieszone pranie tego samego dnia zdjąć ze sznurka.
Reguły x;)
Ostatnio z Babcią już znośnie. Coraz więcej to R. zajmuje się "opieką" nad Babcią: daje jeść, tłumaczy, żeby: 1. NIE ZAMYKAĆ DRZWI DO ŁAZIENKI - w łazience jest kuweta, a Babcia zamyka drzwi. Efekt? Kot przychodzi do naszego pokoju i sika wszędzie, najchętniej na łóżku 2. NIE CHOWAĆ KLUCZY - bez kluczy Babcia szaleje. A dziwne to jest, gdyż Babcia nie wychodziła już od bardzo dawna, nawet kilka razy lekarz do niej przyszedł 3. NIE OGLĄDAĆ SCEN DRASTYCZNYCH - Babcia się boi i przyłazi, jak jest tam scena strzelania czy jakiejś kłótni, gdzie ludzie mają PRZEOKROPNE miny. Musimy wtedy przełączać kanał 4. NIE WCHODZIĆ DO KUCHNI - gdy ja tam robię żarcie. Bardzo nie lubię, jak ktoś mi patrzy na ręce, a ona cały czas gada "Ale jesteś mądra", "Ale pięknie to robisz", "Och, fajnie się uczyć", itd. Nie znoszę banalnych komplementów, i głupich tekstów jak ten ostatni - ona nigdy w życiu nie gotowała, potrafi tylko gotować wodę na herbatę x:> 5. NIE ODRYWAĆ ZASŁONY W DRZWIACH NASZEGO POKOJU - przypomnę, że wchodzimy do pokoju przez drzwi z wyjętą szybą, i zasłonięte.Jak któreś z nas idzie spać sam, albo wychodzimy z domu, R. starannie skleja tą zasłonę z ramą drzwi, żeby Kot nie wchodził i żeby mieć cholerną prywatność. Taśma jest naprawdę mocna, ale często się zdarzało, że zrywała tą taśmę i potem kot wchodził i... patrz pkt 1. .. Reguł dużo więcej jest.. Ale... Babcia nie pamięta żadnych x:/
piątek, 27 lutego 2009
Stosunek do R.
Coś padło Babci na mózg. Wracamy wieczorem (no, dobra, nocą) do domu. Kładziemy się spać, na razie, to rozmawiamy. Jak to głusi - musieliśmy mieć zapaloną lampkę. Wtedy podchodzi Babcia do drzwi i zagląda do nas. I taki dialog, za który chciałam ją zabić: B: Kiedy Tata (mój) przyjdzie? J: Babciu, jest NOC (było po 1:00), i nie przyjdzie. Był dziś po południu parę godzin, dał Ci jeść itd. B: Co? J: Tak, był dzisiaj, jest NOC, i będzie pojutrze na pewno B: Acha. Teraz widzi R. B: O, on tu jest? J: Tak, ma dziś wolne w pracy .>>pracuje na nocną zmianę, więc tu jest B: I zostanie? J: Tak, zaraz idziemy spać B: <nagły zwrot> Ale ja nie wiem, czy pozwalam, żeby on tu został J: <zaszokowana> Babciu, ale on tu mieszka już ponad 2 miesiące, sama go zapraszałaś, nalegałaś! B: No nie wiem, nie wiem J: Co Ty wyprawiasz, on TU MIESZKA i już B: Nie wiem, nie zgadzam się Po czym nagle zniknęła x:/ A dziś rano też była dziwna, gapiła się na nasz pokój, widziała, że mnie nie ma w pokoju, bo byłam w łazience. Poszła i tam! Otworzyła drzwi! Wrrr!
|
|